Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości

Blog kobofordbyd

Blog kobofordbyd
widzę myślę jestem

Dzień dobry, to sem ja …

sierpień 28th, 2008

Cały i zdrowy - ciekawośc jak długo ? … jak by co to prosze tego nie rozgłaszać … jeszcze by to sie rozpowszechniło … problem dla statystyk i ZUS gotowy !!! … tylko ja i nic poza mną … co przed i po kto to wie .
Ledwo wróciłem i już na drugi dzień w pracy … no i zaraz pierwsza mała kolizja …w dziesiątej godzinie pracy … facetowi w osobówce odleciało boczne lusterko , rabanu się narobiło ponad miarę - kierowca wysoce upierdliwy i nierozsądny … najpierw chcialem ugodowo i bez Policji … niestety wobec przeinaczenia faktów ” poszkodowanego ” mus było wezwać drogowców z Policji … ci wiele nie myślac , dali wiare wyłacznie kierowcy i chcieli mi wlepić mandat do pięciu stów plus punkty oczywiście !! …. zdrowo tym wkurzony się niezgodzilem , odsyłajac sprawe do roztrzygnięcia przed Sadem Grodzkim … facet jadąc równolegle wraz ze mna pod sygnalizację , ja dalej bo mialem zezwolenie na skręt w prawo , on palant nieco mnie wyprzedzil zatrzymując sie na czerwonym i to tak niefrasobliwie , bo blisko boku tramwaju i osi jezdni …. i to mając minimum metr do krawężnika z prawej !! Naruszył podstawą zasade w ruchu drogowym . max prawej strony i ogólnie zachowanie ostrozności . wszystko niby klarowne z mej strony … co z tego , policjanci zainterpretowali jako najechanie na zatrzymany pojazd … dodam że i tak go mialem poza polem widzenia w mym bocznym lusterku … na nic me tłumaczenia spójne i logiczne … płać madat facet i już . Po fakcie , gdy ochłonełem , troszkę zaczołem żałować mej decyzji … niewiadomo jak to w końcu będzie roztrzygnięte w Sadzie , tym bardziej ze w tym momencie nie mam świadków … to moj duży błąd .

” Grunt to rodzinka … grunt to rodzinka … bo kto rodzinke klawą ma … nie wie co to bieda , gdy zajdzie potrzeba … rodzinka zawsze mu nieda !! ” Tak śpiewał bard warszawski Stanisław Grzesuk , mój jeden z lidoli młodzieńczych lat .
To dość często sprawdza sie w życiu codziennym , jestem daleki od uogólniania … wszak zdaża się oj zdaża . Właśnie przeżyłem taki dość kuriozalny nietakt rodzinny . Jako że mam od pewnego czasu tą mą posiadlość ziemską , vel działeczkę … mam i potrzebe korzystania z maszyn - chodzi o kosiarke do trawy … logiczne jest że nie ma co takowej kupowac do strzyżenia 2oo m2 trawy , gdy rodzony braciszek ma takową … tym bardziej że sasiadujemy działkami … niestety szanowna bratowa stwierdziła że stać mnie na takową , ichże maszyna jest nówka i na gwarancji … suma sumarą nie pożyczą ni użyczą … posmaczku dodaje to ze braciszek zdeklarowal że nie może :” no bo wiesz … ja ja chce mieć spokój w domu ” … slabe pantoflarskie tłumaczenie , ale ale co tu zrobic ! Ot ci pomoc i siła rodziny !? Obca osoba bywa bardziej uczynna i życzliwa , tu niestety abarot .To nie skarżenie się , lecz ma prosta rodzinna opowiastka . Bym się tym martwil , gdyby to tyczyło wszystkich członków rodziny .Mam wszelako inne dobre przykłady życzliwej i bezinteresownej pomocy . Niekiedy aż naddto , tak że samemu mi nieraz głupio , gdy nie mam okazji by się odwdzięczyć. Pomyśleć tu by nad miarą i wagą przysługi , filozoficznie zadumać sie nad naturą czlowieka , jego meandrów myślenia … ja lat naście temu zapewnilem bratu prawo do mieszkania … sam jestem na obcym … dziś nienada mi zdecydowanie pożyczyć narzędzia … troszke to i gorzko i przykro … ot życie .

bk.xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

meandry troski fałszywej

skutkują czkawka i chorobą

…………………………………….

stu otwartych wrogów lepiej miej

niż jednego falszywego przyjaciela

………………………………………

szkodę czyni większą ten co inspiruje

niźli ten co bezpośrednio wykonuje

………………………………………………

mrówki , motyle , osy i wszelkie robactwo

swoje robią i nie narzekają - bo i po co !

bk. ………………………………………………….

Chaszcze do poznania …

sierpień 19th, 2008

To wszystko to co przed i nieznane .Co dokonane  skończonym jest jak wyspy zieleni wyjałowione upalnym słońcem .                                                                                  No i tak to ostatnie tykanie zegarka , chwile tuż przed wyjazdem . Chciałoby sie głębiej utrwalić , polideberować nad poszczególnymi wrażeniami ,obrazkami mini zdarzeń , wycinkami pasemek czasu który  przeminął . Z dystansu winno się lepiej i treściwiej  udać , jak zdążę oczywiście … jedno  jest pewne … nasz ogląd życia  kształtują ludzie na tle obrazów materialnych … bywa i śmiesznie … ciekawie lub szaro … ot sztuka aby zatrzymać to wszystko w mini stop klatce … udanie czy nie to już nie dla mnie ocena .

Zawsze pozostaje niedosyt  tego co jeszcze i jeszcze można wchłonąć , poznać i odkryć . Przedeptałem tutejszą okolicę , przedrzemałem w niejednym  miejscu  , ukołysany szmerem drzew - krzewów - wiatru - widokiem skrzącej sie  niebieskawo odbiciem chmur Wisły , leniwie i cierpliwie spieszącej do morza … ogląd przestrzeni wypełnionej wijącą się  rzeką … wypełniającej horyzont - dało mi chwile przedsmaku pobytu w górach … towarzyszy temu uczucie zadumy , lekkości i symbiozy z otaczającą przyrodą … to daje dobrego kopa do życia .

bk.xxxxxxxxxxxxxxxx

w drogę zabierz bagaż

gdy dojdziesz celu

zrzuć go uważnie

……………………..

zegnam lub dowidzenia …

sierpień 18th, 2008

Tak to już jest , najpierw powitanie następnie pożegnanie … chwile są , mijają , my jakoś trwamy … oby do przodu i pokorze do dni przebytych i tych co przed .

Każdy wyjazd jest podróżą w nieznane  , ilekroć mówimy żegnam i do zobaczenia … czynimy tak świadomi że powroty są nie zawsze pewne … może to być nasza ostatnia  chwila i czas … tym radośniej wracamy gdy wszystko ok … i zdrowie… i nowe wrażenia … nowe świeższe spojrzenie na naszą małą drogę , ścieżką pomiędzy zdarzeniami , losem i ludźmi spotykanymi na tej małej wędrówce .

Tu i teraz  troszkę nachodzi mnie nostalgia … jutro koniec pobytu w Ciechocinku … zjazd do domowych pieleszy i określonego cyklu dni … ot kołowrotek codzienności … tu luz i myśl o samym sobie ….wyciszenie i zwolnienie biegu … tak to jest najlepszy bagaż - nagroda za wszelkie zawirowania których ten rok mi nie szczędził … pytanie co dalej ? …

Tradycyjnie jutro się pożegnam wszelkie kąty  które dane mi było polubić vel przespacerować … wszak niezbyt ich wiele , ma bytność jest już kolejną , więc wrażenia nieco stonowane … ten przysłowiowy pierwszy raz jest najbardziej soczysty i bogaty , dalsze nieco powszednieją  … jedno wszak jest pewne  , to miejsce jest przyjazne ludzko i to samo w sobie jest duża frajdą i relaksem .

Chce powiedzieć dowidzenia lecz wychodzi mi żegnaj … tak tak losy nasze pędzą … tak jak i koleżance blogowej Cudzoziemce  … która zbiera się do odlotu jak ptak na zimę …czy powróci ? … kto wie napewno ręka do góry ! Więc jeszcze raz ; żegnam i dowidzenia .

bk.xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

mądrzy  zanętą podróży

co kresu niewidać

pamiętajmy o powrotach

do miejsc poznanych

nowe przyjdą same

gdy zechcemy pragnieniem

………………………………….

radości swej w żadnym butiku nie kupisz

………………………………………….

pamięć to dziwna cecha

jedno pamięta

inne pomija

……………………………

co można szeptem wyrazić

krzykiem niewypada

………………………..

miłość własna  cnotą snobów

……………………………………….

nie masz nic dopowiedzenia

milcz

bo śmieszność cię czeka

bk…………………………

Beztroska pozorna …

sierpień 12th, 2008

To ten moj mały wycinek czasowo przestrzenny .Tu i teraz jest mała chwila , jutro będą dalsze ….oby !
Teraźniejsza chwila upływa raczej gnuśnie do bólu , lenistwo moze nie jest cnotą lecz wabi i uzależnia .W końcu po pogoni dni , w tym swoim codziennym zapętleniu ,moment na zatrzymanie i szukanie pomysłu na jutro .Tak wogóle z tym planowaniem przed … różnie bywa , po … nastepuje dalsze mialkie nic .Dzis świadomie nie dopuszczam to co co wczoraj , lecz to pozory ucieczki .Jutro coraz blizej i uporczywie w przebłyskach powraca . Czy to dobrze czy źle ? Poprostu tak już jest .
Słońce pięknie swieci ,błogie ciepełko wlewa się w ciało …ot mini Afryka po polsku …wkoło beztroskie rzesze spacerowiczów , rownie jak ja rozleniwonych jak ja , depcze zawzięcie liczne deptaki , zagajniki … szukając upływajacego czasu i ludzi … czasami znajduje czasami nie … wszystko zalezy od oczekiwania , czasami miejsca i splotu dobrych wrazeń .

Jak są rożne formy , powiedzmy relaksu opowiem z autopsji małe ” stolikowo -parkietowe ” zdarzenie . Będac w gronie przypadkowych osób , skojarzonych przez biletera na jakies zabawie przy karnałowej … jak to bywa toczyla się swobodna rozmowa pomiedzy biesiadnikami , uczestnikami zabawy … ot wymiana pytan , wrazen i żartów … udanych czy nie to zecz względna … a gdzie ty byleś na urlopie a gdzie ty ?… jak było ? … udany urlop i wczasy ?…i temu podobne … zaszokował mnie jeden rozmowca … oto zaczoł ze swadą opowiedanie jak to był w Swinoujsciu na wczasach … no i jak tam bylo ? fajnie spędzileś ? … morze plaza i pełen luz !! … ee tam to bylo wszystko do bani !… co pewnie lalo i lalo no i nudy ?… nie nie … było fajnie kilka pierwszych dni , popijawa za popijawą … ech ile to wody się wciagnelo !…ale wszystko diabli wzieło !! … zatrułem się na czwarty dzień i dalej ni kropelki … całkiem wczasy do niczego !!… co to za odpoczynek gdy nic człek nie moze wypić !!! Całkiem mnie to zamurowalo na takie diktum .Z drugiej strony choć to przykład skrajny , acz nieco rozpowszechniony , przykład z życia niejednego osoboczłeka . Tak co jednemu frajda , drugiemu rzecz marginalna , niestosowna i calkiem pusta w dobre wrażenia .

bk.xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

oczekujemy cudu życia wogóle

niepomni że sami je trwonimy

tworzymy i oddajemy

……………………………………..

beztroski dziecka nic nie zastapi

dalsze dni biegną w masce obyczaju

…………………………………..

ślepy i niemowa widzą i słyszą sercem
……………………………………………….

światło z cieniem w zgodzie przy pogodzie

………………………………………….

ze swiata pozorów droga potworów

bk……………………..

Komurko- foto mania …

sierpień 11th, 2008

Tak sie rozpanoszyła technika , weszła totalnie pod strzechy .Wszystko byłoby fajnie gdyby nie popadanie w dużą przesadę , jakoś widzę głównie  tą ostatnią . Powiedzenie skrótowe , określające nowy typ człeków sukcesu materialnego , mianowicie : skóra - fura i komóra , ciągle pozostaje w modzie … dodam jeszcze aparat foto cyfrowy .
Komora przecież służy głownie do komunikacji a nie dla pustego szpanu . Niech mi ktoś wytłumaczy racjonalnie po kiego tyle dodatkowych gadżetów  w tymże telefonie .Nic tylko pozery biznesmeńskie , to istna miałka zaraza . Druga rzecz to zaczyna zastępować prostą rozmowę tet a tet , oddalamy się od siebie szybko i skutecznie . Jako że jestem ostatnio częstym uczestnikiem ruchu drogowego , widzę często jak kierowcy nieodpowiedzialnie dzwonią komórami … taki delikwent wchodząc w skrzyżowanie potrafi beztrosko gaworzyć z jedną ręka na kierownicy … gdy zadzwonisz pokaże ci fakiu i jest ciężko obrażony …co to od niego chcą i mu bezzczelnie przeszkadzają … policja gdyby się spięła miałaby mandatowe żniwa na ful.  Ci ludzie w danym momencie są w innym światku , nie tym tu i teraz … jest to i niebezpieczne jak i niejednokrotnie groteskowe .

Inną plago manią jest  , wobec dużej dostępności aparatów cyfrowych , pęd do uwieczniania wszystkiego co się da … przy tym okazja do licytowania się którego delikwenta jest o lepszych parametrach … czy to przyjęcie rodzinne ,wesele , mały spacer , wycieczka , banalne czy niecodzienne wypady czy też niedzielne zainteresowanie fotografia … mus to uwiecznić dla potomnych … ot dzieła i dziełka . Generalnie nic w tym zdrożnego ,śmieszy mnie tego masowość i papugowanie nowego ogólnie dostępnego gadżetu .tym bardziej że zapomina się o prostej prawdzie ; dobrą fotografię nie nie zrobi najbardziej bajerowski aparat , zdjęcie robi fotograf .. najlepiej taki który wie co chce uchwycić. Niema co się dalej nad tym rozwodzić ot taka codzienna ciekawostka aktualnych codziennych dni , oraz wynik obserwacji otoczenia .

bk.xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

świadomość celu ma niewielu

ci co widzą nie błądzą

……………………….

satyr się śmieje władza truchleje

…………………………..

godne życie budują małe dobre chwile

bk………………….

Straszny Dwór w niepogodę…

sierpień 9th, 2008

Tak zaiste się stało .W Ciechocinku trwa od wczoraj mini festiwal sztuki operowej , szefuje a raczej patronuje p.Kazimierz Kowalski , no i inni miejscowi i nie notable .O to mniejsza .Założenie jest ze rozpoczęcie zaczyna sie w muszli koncertowej a reszta w miejscowym teatrze , czyli po prostu jedna z licznych tu imprez plenerowych . Wspomnę że  Festiwal Kultury Romskiej wyniósł się w   Polskę , poszło podobno o spór z burmistrzem o kasę .

Wracając do opery pod chmurką .jak najbardziej zgłodniały kultury wyższej klasy , tak i ja zasnobowałem i zaciągnełem swe  obłe ciało na to przedstawienie .Towarzyszył mi towarzysz niedoli rodem z Rzeszowa .wybraliśmy się nieco wcześniej to i czas się dłużył niemiłosiernie .Czas ten wypełniał co rusz komunikatami jak to organizatorzy są wdzięczni za kasę wyłożoną przez sponsorów .Tuż przed przedstawieniem , następny ‘’wodzirej ” wyciągał na scenę co któryś gości aby sie powdzięczyli do publiki.trwało to nieźle z pół godziny .Dalej poszło lepiej , streszczono sens patriotyczny sztuki , toż dla przypomnienia plebsowi o co tu chodzi … powzdychano czy pogoda dopisze … proboszcz podobno wymodlił że będzie … no i poszło .                                         Przed sceną pojawiła się w kanale - nie kanale orkiesrta … popłyneła z cicha muzyka … śpiewacy zaczeli odgrywać scenę powrotu do domu … piali przy tym że nie będą sie żenić bo łatwiej im będzie potem na wojnę ruszyć …długo sie tym egzaltowali … sam zamiar nieżeniaczki nieco zdrażnił miecznikową … piała pod niebiosy że to nie może być … pośpiewali pośpiewali i przerwali w drugim akcie … zgromadzeni na widok nadciagajacej marsowej ciemnogranatowej chmury dali nogę z widowni …trza przyznac ze częsc wraz z aktorami - śpiewakami bohatersko wytrwali do ostatnich minut … wobec nawały deszczu ,grzmotów i błyskawic … w niesamowitej oprawie mroczno- nocnej spektakl został przerwany … tak oto niedotrwałem do arii z kurantem … na ta czekalem … mając w pamięci wykonanie Ladysza z jego nieprzeciętnym basem .                                          Tak oto me obcowanie ze sferą sztuki wyższego rzędu zostało przerwane z mocy natury.Bo natura sama w sobie jest sztuka , człek tylko aktorem jednej roli …ona wieczna i nieokiełznana.
bk.xxxxxxxxxxxxxxxx

różnica inteligenta od robotnika

inteligient klnie
szewc nie musi

bk…………

Woda do wody …

sierpień 8th, 2008

To tak sobie .Jak to jest ze w wodzie czujemy się jak ryba …no tak ale w końcu nie pływamy po piasku … tylko depczemy dal i odległosci . Tu mam małe nijakie skojarzenia . Podobno nasza postura to cyrka siedemdziesiąt procent wody vel płynów biologicznych . Niby się trzymamy razem na swoim ruszcie koscianym , ntb. ten z wiekiem coraz kruchszy wręcz lichy … jak to sie ze soba wiąże ? Licho wie , wie ten co to zmajstrował . Małe zadziwienie ze jako ze jesteśmy workiem plynu wchodzimy z ochotą do wody , wody w basenach jeziorkach , rzeczkach … nic tylko plum plum .

Tu na mym dobrowolnym wygnaniu do POBYTU U WÓD …takze to chętnie czynie … od samego rana nic tylko od zabiegu do zabiegu wodnego … te przeważaja… poranny basen w słonawej wodzie - tam najcięższa wagowo matrona czy niedoszły wylenialy strongmen plywa stylem koreczka … instruktorka coraz doklada ćwiczen … tak ze mozna się zasapać … inny typ to smaganie biczami skoczkimi - pani z obsługi ma cały przekrój fizys-osobowy i z przyjemnoscia polewa delikwentów mocnymi strumieniami wody , ci pokornie to znosza … cóż poradzic taka kuracjusza dola … mamy nawet dobrowolnne podduszanie na miękko dwutlenkiem węgla - delikwenci wyglądają markotnie z ponad plaszcza uszczelniającego z maleńką obawą w oczach ; wyjde z tego cało czy nie ? Tak samo reagują ci co dobrowolnie sie mrożą w kriosaune…po kiego ja sie tak daję zamrażać ? … prosze pani czy to juz koniec ? … brry jak zimno . Tak sie moczymy i rozmiękczamy , chłoniemy porami skóry , wdychamy wszelkie areozole wodne , opary z pod tężni … tu zadziwil mnie jeden z niewiedzacych a chcacych … w punkcie inf.turystycznej … usiłowal dociec czy klimat wytworzony pod tężniami jest tożsamy z nadmorskim ?… pani lagodnie mu wytłumaczyla oczywista oczywistość ze nie … był nieco zadziwiony … ot i takie sa oczekiwania … niejeden chcialby mieć wszystko w jednym miejscu …tak w swoistej pigółce wszelkie oczkiwania … to się nieda i jest oczywistym mirażem . Tak samym jak oczekiwanie ciaglego cudu ozdrowienia … toż panie ta medycyna wszystko moze … tylko panie to sprawa pieniędzy… oni to mogą wszystko !!! Jakie to obłędne wrecz oczekiwanie i myslenie . Na sprawy ostateczne i nasze normalne zuzycie nie ma rady , nie ma żadnego cudownego panaceum , eliksiru wiecznej mlodosci . Mozna i trzeba wszelako sie , pospolicie mowiąc , konserwować na maxsa i być mocny witalnie i optymistycznie . Wszelkie zrzędy i wieczni malkotenci zgrzybiali , pewne jak w banku , maja krotki zywot . Pół biedy gdy tylko ze siebie sa skłóceni , gorzej gdy uprzykrzja życie otoczeniu.Tu w srodowisku ogólnie ludzi poszkodowanych na zdrowi , sa szczególnie denerwujący .
Wrócmy do wody i pełen nurek , poczujemy się częscią natury , ta odwieczna da nam choćby namiastki ozdrowienia i nowych sił witalnych … panie panowie do wody i wód … tych blisko i w bród .

bk.xxxxxxxxxxxxxxxx

myslenie boli gdy głupota ma się dobrze
………………..

szukamy często szcześcia daleko

mając je tuż obok

bk……….

Spacerkiem po deptaku…

sierpień 6th, 2008

Oczywiście po dróżkach i ścieżkach ciechocińskich parków i wszelkich kątów o zdobycia i przebycia .Kto nie był zapewne jeszcze będzie , sprawa i gustu i zapotrzebowania …tu przeważnie tego zdrowotnego .                                                                                 W zasadzie są trzy większe parki , faktycznie ładnie utrzymane , można deptać na okrągło .Są tam nisze i małe oazy spokoju , tego niestety coraz więcej potrzeba , nawet tu .Jak na mój gust coraz więcej tu hałasu , ruchu samochodów i fali tłumów … proporcjonalnych do pogody i tzw. obłożenia sanatoriów i domów wczasowych .Faktycznie główna masówka jest proporcjonalna do pory roku , wakacji , danego dnia tygodnia . Byłem mocno zgorszony gdy taka fala za falą maszerowała pod tężnie . Cóż począć stara marka jednak przyciąga , choć po prawdzie jakoś to coraz więcej na kredyt . W sąsiedztwie przyjemnych i utrzymanych obiektów sąsiadują ewidentne  walące ruiny . W tym jeden z pierwszych założonych w Ciechocinku .Nieco to przygnębiające i kontrastowe , to materialne resztki dawnej świetności kurortu mającego ponad stuletnia tradycję .                                    Tak na oko  dzisiejsze samorządowe władze są w dużym rozkroku i niezdecydowaniu . Pomijając zmienność gustów , postępu medycyny i oczekiwań gości , ciągle jest pomiędzy wyborem … czy być kurortem uzdrowiskowym czy wypoczynkowym … to są różne oczekiwania ,  dwom naraz kierunkom przecież trudno dogodzić … tu stety i niestety próbuje się to pożenić .                                                                                         Myślę że z dużą szkodą dla tego miejsca . Potoczne stwierdzenie ” wyjeżdżam do wód ” traci na aktualności , praktyczne przełożenie jest nijakie . Zatraca się indywidualizm miejsca i lokalnych ” predyspozycji  leczniczych ” …. przechodzi sie na uniwersalizm leczniczy … praktycznie w każdym taki miejscu można otrzymać dawkę tych samych zabiegów leczniczych , niezależnie od geograficznych możliwości przyrodo leczniczych .

No już dobrze … póki co powoli człap człap alejkami , pośród zieleni i kwiatów … raz koło tryskającego solanką ” grzyba ‘’ … to szpalerem dywanów kwiatowych … przypatrując się stylowym dorożkom , tramwajom konnym , rykszom , mknącym dziarsko elektrycznym wózkom elektrycznym … w parku sosnowym wdychając olejki eteryczne lub pod tężniami spreparowany ” fuksem dawno gospodarczym ” , jod  ” nizinno nadmorski ” … mijając kolorowy nieco przemęczony tłum li tłumek kuracjuszy i gości … rano dziarsko trenując wszelkie zabiegi lecznicze … popołudniem szukając swego miejsca spokoju i wypoczynku  lub współobecności towarzyskiej … po prostu rozmowy , rozmowy i rozmowy . a o to tu nietrudno bo co by nie powiedzieć  atmosfera tu sprzyja konwersacji i wzajem życzliwości .

I to by by było na tyle …cdn.

bk.xxxxxxxxxxxxx

szlak czy skromna  drożka

zawsze gdzieś prowadzi

……………………..

z nadziei rodzi się wiara

……………………………..

do czynu dużo potrzeba

do klęski tylko pass…

……………………………

żółwie przykładem  uporu walki życia z czasem

……………………………..

lico zagniewane myśli przerwane

…………………………………….

czym są emocje

tym co bez kontroli

jest i mocno boli

………………………..

jałowość życia  to czas stracony na małostkowość

bk…………………….

Na rozdrożu oczekiwania…

sierpień 5th, 2008

To sa różne pomysly nie do realizacji lecz czysto dumane pasywnie . Powoli zapadam w małą magmę tego co chcialbym od tego co realne poznawczo i sprawczo .Przeszlosc miesza sie z obrazami otoczenia , wspomnienia szybko się rozwiewają ,dośc prozaicznie zmienione poprzez upływ czasu .Ziemia się kreci bezustannie , ledwo sie trzymamy na nogach , tak dosłownie i w przenośni .Rauszu dużego nie potrzeba aby uzyskać stan eufori , tej nieustanny głód i oczekiwanie .

Podróze male czy duże sa miłe jak trwają , powroty są przystanią oczekiwania nieustannego .Podroze kształca ? Byc może to oczywistość .Pytanie czy zawsze madrzejemy czy przeciwnie durniejemy i pustke wrazeń zbieramy jako nowy balast doznań. Ten głód wrazeń jest motywujący do pewnej granicy , dalej to skostnienie i jałowosc powtarzalności , poprostu nuda .Znamienne ze coraz cześciej oczekujemy czegoś zewnętrznego do pobudzenia , niż sami z siebie . Przychodzimy na jakąś ogólnie dostepna lub snobująca impreze z oczekiwaniem …bawcie mnie i frapujcie …ja sam tylko konsumowac bezustannie . Tak to już jest.

Ludzkie twarze sa odbiciem ich dusz i swego życia .Tak jak teraz i od zawsze przygladam się z zaciekawieniem , najpierw swemu odbciu …tak dla porównania …dalej przechodniom  lub rozmówcom … teraz mam wokól siebie dużo zmęczenia …takiego fatalistycznego oczekiwania na kres … lub zachłannosci i walki o kazda nowo przezytą chwile …ludzie zrezygnowani i aktywni … cieszący sie małądobra chwila jak i wieczni malkontenci …ci sa wysoce denerwujący… działają otoczeniu na nerwy… taki potrawi sie wykłocać o najdrobniejsze rzeczy …a to mu źle podano posilek …zignorowano jego uwagę wobec personelu …to znowu zajęto mu miejsce w basenie …jego ?…tam jest kilkadziesiąt ludzi na równi poszkodowanych na zdrowiu …nie ON jest najważniejszy… ot życie …cóz to wszystko jakze psychologiczne prawidlowe … z tym tylko że to jedna z powszedniejących form odreagowanie anonimosci , samotnosci i lęku .

Dzień minorowy od rana , równy pogodzie wietrznej i niesympatycznej …taka typowa polska huśtawka … tak więc i proporcjonalnie kiepski nastrój .

bk.xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

wędrówki do wnętrza siebie

bywa że

kończą sie w psychiatryku

bk……..

 

Ciechocińskie pola ..

sierpień 2nd, 2008

Tak to się mi zdarzyło w obecnej chwili że przebywam własnie w tym miejscu .Ot niedaleko to od Bydgoszczy a jakze zarazem oddalone .W końcu to mini mekka wszelkich ozdrowieńców z całej Polski i nietylko . dlaczego pola ? Bo tak poprawdzie wkoło to nic tylko pola i pola .Ot normalny teren krajobrazu polskiego , tu normalnie rolniczego .jak sie rozpędzic na normalnym spacerze to zawsze wyjdzie sie w pole …

Wrócilem tu po kilkuletniej przerwie , mam nowe spojrzenie i nieco resentymentów do powspominania .Zdrowie systematycznie sie sypie wiec co jakis czs mus „ruszyć do wód ” . Co prawda nieco to jest złudne , jak powiedział jeden, mądry sadzę lekarz , ze starego grata wszelka naprawa na nowego nie przerobi …ot co i tylko to . W porównaniu z starymi wrazeniami te obecne są bardziej krytyczne i mniej bałwochwalcze . mowiac krotko miejsce grubo przelekramowane . Potrzebna by duż fali reklamy i spojrzenia po nowemu .Sa co prawda , jak w zyciu , gusty i gusciki lecz pewne oczekiwania mozna sprowadzić do wspólnego mianownika , chcemy oazyspokoju od spraw codziennych no i zdrowia i zdrowia - tu dobrej i efektywnej opieki . jak snuje sie na spacerach , popatrujac na budynkim , widze pomieszannie prosperujacych sanatoriów z ruinami lub zaniedbaniami świadczacymi o dawnej swietności .

Jak i wszedzie tak i tu , atmosferę tworza ludzie .To pozostaje raczej niezmienne i pozytywne . To nastrój tolerancji i przyjaźni , łobuzerstwa i menelstwa niewidac . Na moj gust za duzo jednak ruchu samochodowego wewnątrz centrum kurortu , tym samym zaczyna dominować hałas .W porównaniu z górami to miejsce ciszy niezapewni .
Z innych mych pobytow w innych mjejscach ,to wydaje sie zbyt zagęszczone i halasliwe .Dziwi mnie że mimo to dalej ludzie ida na lep starej marki . Ale co tam kwękać , jest jak jest .Ludzie wel kuracjusze w swej przwazajacej , dominujacej masie sa w podeszlym wieku i nieci zbyt apatyczni .Zaraze jakoś zarłocznie zachlanni na wszelkie oczekiwania względem poprawy zdrowia .Trzeba byc samokrytyczny i realistą wobec samego siebie , jak wręcz cytowalem wyżej , pewny stan jest normalka nieodwracalna . Co najwyzej można NIECO to opóźnic …tyle i tylko tyle mozna . W mjejscu gdzie się ” naprawiam zdrowotnie ” czyli Domu Zdrojowym - zwanym przez mnie sanatoryjnym kombinatem kołchozowym [ liczy 340 mjejsc ] mnustwo ludzi ogólnie poszkodowanych ale liczna grupa skrajne otyłych . Taka paczka w jednym miejscu to doprawdy deprymujacy widok .Mój sąd jest trywialny , to ludzie bez luster w domach .

A na polach co ? A na polach przygotowania do zniw , zycie toczy sie normalnym torem .Praca znoj no i oczekiwany owoc . Oby ten owoc nie sluzył wyłacznie do gromadzenia nowych tłustawych kalori , następnie usiłowanych tu zgubić , Zyjmy zdrowo a pani z kosa zyczliwie nas potraktuje .

bk.xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

z gwaru susem do ciszy

sztuka i sposób

do przetrwania czasu swego
………………………..

zagubieni w poszukiwani swych drog

niezapominajmy o przyjaznych ścieżkach

tuz za rogiem naszego bytu

…………………………

zdrożne myslenie bezpieczne

gdy w cuglach rozsadku

bk……………………………