Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości

Blog kobofordbyd

Blog kobofordbyd
widzę myślę jestem

strach ma różne oblicza

sierpień 31st, 2007

A życie mamy jedno .

Mamy lękki ,obawy duże i małe.Od lat dziecinnych po starość miotamy sie pomiędzy karą a nagrodą ,kłamstwem a prawdą .Granica jest ciągle płynna .Zawierzamy swym rodzicom ,oni kierują są opoką naszą tamtych lat.Spełniamy ich oczekiwania ,lepiej gorzej ,dążymy do dorosłosci - odpowiedzialnosci. Wkoło nas ciągłe obawy ,strach abyśmy wyrośli zdrowo na godnych ludzi. Buntujemy się wobec zewnętrzności zastałej ,my po nowe doświadczenie ,czas burzy hormonów ,szukanie własnej drogi. Edukacja formalna i ludzka ,prób i błędów ,nauka własna indywidualna i społeczna.ileż obaw po drodze ,od przygany rodzica po lęk przed „pałą ” nielubianego lub olew…go  przedmiotu.  Potem ,jeżeli po drodze ,pierwsze młodzieńcze zwiazki damsko męskie ,jakze intensywne w swym poznaniu,gniewy ,zazdrości ,udręki rozstań ,niewiara w siebie i cokolwiek dobrego .    Kolej na załozenie rodziny ,dzieci  i od nowa nowo-stare lęki ,pytania i szukanie odpowiedzi ,jak tu bez obaw i leku tą domoroślwychowac na człowieka .gdy choruje .płuca staja i gorączkuje pedzimy po pomoc ,co za ulga gdy wraca zycie i wiara .teraz gdy lat mineły i zamieniły się  w nicośc ,patrzymy zdziwieni ze wkoło pustka i nikt nie woła o pomoc,rady takze nie potrzeba .  Co pozostało po tych zgliszczach ,uprawnionych lub nie ,ocena zawsze będzie subiektywna. Nastał nastepny kolejny strach i lęk .Paraliżujący strach przed samotnoscią ,jej najgorszą odmianą …samotnością wśród ludzi.Tym mocniej doskwierającą gdy następuje w czasie pozornej odbudowy dobrej drogi ,dobrego człowieczeństwa ,szczerości poznania na nowo .Gdy pozbywamy sie złudzeń , na zgliszczach spalonego domu ,mostu do minionego ,jakże piekielne moce uczuć miotaja człowiekiem ,niskie odmiany fałszu i obłudy.       Ucieczki niema ,odwrotu także ,pozostaje siła dnia -dni tych co za i tych co przed nami .

- nie każdy  żal jest lamentem

- śmiech nie z żartu służy duszy

- co trywialne często banalne

- rybka bez życzeń ..too ttaaka rryyba

- smiech śmiechem a ja w podziemiu - rzekł kret

- królowa Elżbieta w nocy jest bez korony …odkrywcza prawda co ?

bk

szukam w siebie dziecko

sierpień 28th, 2007

Tych chwil beztroski ,poczucia bezpieczeństwa ,poznawanie nowego ,czas małych win i kar.

Dziś dorosły kawał człeka wzdycham i czekam …rozdrobnione sprawy i dokonania wkoło marazm , decyzje niedopełnione ,winy nie ukarane ..nagrody rozdane …ale dla kogo..mijamy drogi rozdroża..niejedna goni myśl hoża..na uśmiech słowo przygany ..niewiadoma zwycięstwa czy przegranej…odkurzone wytrychy słów …pomawiane o niewiary czyny ..krętymi drogami złość goni..przyrzeczenia nic nie znaczą …oczy suche już nie płaczą..cuż zmęczenie ..już pot na czole …wysiłek daremny bo droga coraz krótsza…meta na horyzoncie …właśnie właśnie ale jaka Ona tak i my ..odwracamy powracamy do niewiadomej tęczy zmysłów doznania niedoskonałego…grad opad niemiły wiec dlaczego po burzy spokój ..cisza i nirwany czas…tak bredzi ten co niespokojny duchem po ziemi musi pełznąć..życiem kloszrda życia …co nie może zaznać spokoju…co bronione ukojenie zamentu celu i drogi…poszukiwanie dziecka tam i dziś..

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

 

 

medialne ryczowisko

sierpień 21st, 2007

Tak własnie odebrałem koncert pod Łuczniczką bydgoską ,występ hasłowo „Hity na czasie” .     Chętnie i cyklicznie chadzam na takie wolnodostępne imprezy ,wszak trzeba sie „odchamić” co nie co ,co dla mas to i dla mnie .Mizerna kasa ogranicza w sposób oczywisty dostęp do dóbr kultury ,dobra i taka namiastka .Na koncerty muzyczne tym chętniej bo lubię muzyke na żywo szczególnie.Ubolewam że Bydgoszcz ma w sezonie generalnie ,stosunkowo do możliwości ,mało takich imprez.

Wykonawców ,poza przedstawicielką „gwardi” rokowej Wanda kwietniewską,słabo zapamiętałem.Wszystko leciało z podkładu pleibeku ,ledwo co przebijały się głosy na zywo ,głośno łubudubu …dobra kapela disko polo bardziej by rozkołysała ludzi .Kamera tv na ramieniu wysiegnika robiła najazdy..publiczność wiwat …buśka do kamery …rączki i takie ochocze piski i wymachy wszelkie…byle było widać z tłumu …potrzeba pokazania sie w tej magmie widzów.  Zabawa to zabawa ,my przytupy ,na estradzie muzyczne wygłupy…zupełne klipy na żywo…niewiadomo czy sie jest w domu przed odbiornikiem Tv czy w plenerze.  Było nie było ,jak oszcowano ,było cos czterdzieści tysięcy ludzi ..jak to oni policzyli to czort wie..Cud że kładka nad Brdą się nie załamała…szedł nia dwukierunkowo non stop ciąg ludzki ..zupełnie jak mrówki z łowów i na łowy.. Nad głowami latał jak bąk śmigłowiec ..wkoło kamerując to mrowisko.   Ciekawośc została zaspokojona ..tak się robi szoł dla mas .             Żal że ani jedna nutka nie została w pamięci ,jak też parę słów szlagwortu piosenek. Cuż ,koniec lata w Bydgoszczy zaliczony ,pędzimy dalej w swym grajdołku osobniczego bytu….byle do wiosny…i do przodu.

- emocje są gdy niema rozumu

- rozumienie rzeczy to poznanie niewiadomej

- intuicja to mowa bez słów

bk.

poranek jak każdy

sierpień 18th, 2007

Myśli po przbudzeniu są jasne..jak słońce.. za oknem naszego ego…

I co by tu nowego zagaić ? Wstalismy z łoża ,wszak nie madejowego ,sobotni czas wolny zacząć czas.Poczytaliśmy sobie konkurencję ,przejrzeliśmy komunikaty,pozornie wszystko ok. Z perspektywy widoku drugiego piętra ulubionego…bloku..widać ze po sennej nocy wraca życie.   Polecam tym co rzadko tego doznają ,widok budzącego się miasta ,te bardzo wczesne godziny poranne .Po ciszy nocy  ,po zamknietych oczach ciemnych okien ,nastepuje stopniowe ożywienie .otwieraja sie rozświetlone światłem oczodoły domów ,wraca gwar na ulice ,samochody i ludzie zaczynaja codzienny bieg .Szczególnie widowiskowo widac to na ścianie tzw.mrówkowców ,poszczgólne zapalające się światełka przypominają świąteczna choinkę .Do tego ten narastający delikatnie szmer i gwar ,tym intensywniejszy zależny od danego dnia tygodnia.Inny w dni robocze bardziej oczywiście intensywny ,w dni wolne leniwie.    To jedna z nielicznych dobrych odczuc które można doznać jako mieszkaniec miasta, doznanie siły zbiorowości .Tak toto..tak toto..tak…lokomotywa życia gna do przodu.

- sądzimy innych niepomni swego grzechu

- ostateczności to wstęp nowego początku

- dewoctwo znane bo opisane

- moralny kac ma ten co niepokorny cnocie

- w lesie dużo krągłych prostych drzew -pokrzywionych konarów także- co ważne ?

- miłość własna to duma ego

- kochac to brać czy dawać ?

- śmieszni ludzie mają smutną duszę

bk.

 

pośmieszki zwyczjne

sierpień 18th, 2007

rzekła mrówka do motyla

nic nie robisz niech zapyla

coraz nowe „cne tematy”

polityczne i etyczne

kawały stare z nową brodą

pod prąd i z modą

co jest cnotą co przyganą

jedni kradną drudzy ganią

obłuda króluje

obywatel z kłamstwami obcuje

na rostaju dróg chochoł się śmieje

wszysko na opak

wszak to znamy

chocholi taniec sie dzieje

jeden płacze

inny sie śmieje

wzgarda pogarda owoców pracy

ośmieszone morale i etyka

prawda umyka do kąta

cwaniactwo z pychą króluje

człowieczeństwo zagubione

Diogenesie więcej światła

bo świat głupieje

bk.

 

 

 

 

 

pospiesznym przez życie

sierpień 16th, 2007

Gonimy za sprawami niepewni odległości do mety.

Tak sobie dumam dobrowolnie zamknięty w kącie mieszkania,do którego nie pałam ani sentymentem ani obrazami przeżyć dzieciństwa.Porostu jestem tu i teraz. Popędzam  mysli do pracy ,one ogarniete jeszcze letnim lenistwem ,pernamentnym rozregulowaniem ,ciężko wracaja na właściwe tory.

Gdzie sie toczymy .po co ,dlaczego tak pusto i nerwowo?    Od sprawy do sprawek ,zdarzeń małych i dużych. Od mglistej nadzieji jutra ,do ekstazy eufori dokonania i poznania.   Zmieniamy spojrzenie ,ogląd dokonań ,podejmujemy wyzwania ,ponosimy klęski i viktorie.  Szukamy ,burzymy i ponownie budujemy wewntrzną muzykę ,harmonię osobistą ze światem zewnętrznym.                                 Po cierpliwym,bezpiecznym  rozruchu lat dzieciństwa ,rozpędzamy się ,mijamy poszczególne stacje coraz szybciej i zachłanniej,z coraz krótszymi postojami .Z oknami coraz nowe obrazy ,w naszym przedziale  nowi towarzysze podróży ,mili i niemili ,mądrzy i pospolici głupcy.   Oni takze jadą do stacji „ostateczna droga” ,coraz pilniej z ciekawością i lękiem spozierając po sobie,zadawając pytania ..który pierwszy wysiądzie….może pan ..może pani.

- Trochę pesymizmu nikomu nie zaszkodzi ,pomoże docenić każda szczęśliwie przeżytą chwilę,prosić o jeszcze i jeszcze.

- Wszytko jest wzglednością ,skrajnościami bez początku i końca…..

- Namiętności wszelkie pożądane gdy prawdziwe bez fałszu …..

- Czym dla jednego zwycięstwo dla innego kleską bywa….

bk.

moje powroty

sierpień 8th, 2007

Podróże są piękne gdy trwają ,powroty codzienności mają smak.

Ano jestem tu teraz ,tam mnie nie ma..Blisko miesiąc bawiłem w Sudetach konkretnie w m.Lądek Zdrój ,wrażeń mnóstwo lecz na podsumowanie jeszcze zawcześnie.Cieżko mi przychodzi aklimatyzacja ,ta dosłowna i przenośna .Ten czas luzu ma swą cenę ,płace wewnętrznym niepokojem ,zderzenie reali tu i teraz  z gasnacym oddechem przygody i lenistwa.

Jak mam w zwyczaju ,w takich okolicach ,oczywiście ochoczo wdrapałem się na najwyższy szczyt w okolicy tj.Śnieżnik ,tak z marszu nie bacząc na pogodę ,tym większa satysfakcja bo w strugach deszczu i widocznosci na parę metrów.Zliczyłem jeszcze raz w grupie  przy lepszej pogodzie   miłe wrażenia ,tym bardziej że dopiero wówczas spokojniej i „jaśniej” widziałem piękno leśnego szlaku. .Generalnie teraz z dystansu czasu i odległości wtórnie wracają te obrazy i zdarzenia. Frajdą było spotykac na szlakach pozytywnie nawiedzonych ludzi ,ciekawych ,śmiesznych a przedewszystkim złaknionych tego pierwotnego kontaktu z przyrodą. Jakże nieodpowiedzialnie było widzieć wspinające się dziewczyny w japonkach i klapkach ,chłopaków w kusych ubiorach gdy poprostu słota i ziąb .To fakt ,ale ich beztroska  była w granicy błędu ,szli po nagrodę do przestrzeni krajobrazu ,który potem w ciszy podziwiali i się cieszyli.I to jest to.

Widziałem jeszcze ślady tego kataklizmu powodzi sprzed dziesieciu lat.Taka mała rzeczka Biała Ladecka ,niewinna jak kochająca żona ,wpadła w furię z nadmiaru wody…dała znac co to znaczy z nią zadzierać ,niszczyła wszystko co popadnie .stare i nowe jak leci falą ponad cztery metry..Namacalny materialny fakt co może natura ,jak uczy ,mimo techniki i nieuprawnionemu zadufaniu człowieka ,przypomina co raz o należnej jej  pokory.

tam gdzie scieżki pomykają

do szczytu

do zmęczenia

tam ludzie drogi szukaja

pośród knieji surowej

rezerwacie ostoi prawdy

odnajdujemy siebie

po sapce przerwie oddechu

ruszamy dalej poszukujemy

nadal wytrwale

radości wzajem istnienia

tam Ty i My

bk.