Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości

Blog kobofordbyd

Blog kobofordbyd
widzę-myślę-jestem…Bogdan Kozłowski

Chwasty uczynków…

maj 8th, 2012

To dość specyficzna sfera mentalna ludzi, ot czynią wszystko wbrew zwyczajom- wbrew dobrego rozumu- wbrew moralności - wbrew przyjaźni - bez wyobraźni sprawczej. To psychologiczne zimnokrwiste chwasty, zmarniały zmutowany kwiat szczęścia i radości…

………

Są takie chwile, taki czas i taki wybór, czynimy coś wbrew samemu siebie .Mimo ,iż świadomość doświadczenia mówi, podpowiada ,iż daj sobie luz - niech ten inny zło czyniący pozostanie samemu sobie - no bo co cię to obchodzi- co z tego będziesz miał - pewnie dalsze kłopoty i skutek marny- niechaj złoczyńca pozostanie dalej  w swej pysze , w swym mniemaniu o swej prawdzie - oczywista rzecz -wyższej od  twej.

No tak, lecz pytanie co dalej? Jaki skutek na jutro? A sędzia czasu mierzy twe chwile , cierpliwie i nieustępliwie, patrzy obojętnie - nie musi wybierać - oddzielać ziarno od plew i podejmować za cię decyzje.ON jest i będzie - ty jesteś mgnieniem nono sekundy, bytem  przemijającym.

Co jest cnym uczynkiem , co złym? Czy subiektywny odbiór jest nad oczywisty, czy głos i słowo innego człowieka , jego prawdy i reguły postępowania są słuszne czy nie? Co  w naszej codzienności dnia dni, życia i jego przemijania, jest nielicznym kwieciem łąk przestrzeni czasu, a co perzem chwastem niechcianym?

Tak dumam sobie o poranku, wstaje słońce- jasność dnia wlewa życie wokół, tylko niepokój wspomnienia drąży mnie…ważę skutek i przyczynę , szukam zrozumienia innego człowieka - tego co posiał zamęt - chwast  twórczy - zwątpienie - brak serca i nie przyjaźń młodości  z mądrością starca…jego chciwości przekazu - kontra realność pustki osoby ucznia.

…bogdan&ko…………….

022.JPG>płonące niebo<
…K&B……………

Ech ten maj…

maj 1st, 2012

Maj jak maj, ot kolejny miesiąc roku- tych licho wie ile jeszcze będzie. Wszak patrząc porównując do innych miesięcy, to iście czas odlotowy, tak od narastającego ciepełka - a tego zawsze mało w skali roku, po takie zewnętrzne i wewnętrzne przebudzenie -pobudzenie do życia.                                                                                                                    Bo i to przyroda pięknie rozkwita, tako w nas budzi się chęć i radość życia. W końcu coś nam się należy, po tym minionym zszarzało - spowolnionym zimowym czasie…tako panie panowie ruszajmy do przodu, majówki czas zacząć (?) Tylko ogrom pytanie, gdzie je odnaleźć ? Młodzi w ogóle nie maja pojęcia co to takiego, to pewnie jakieś przeszłe zwietrzałe zwyczaje? No tak, to były  swobodne zabawy taneczne pod gołym niebem, ludycznie  zabawy po pachy połączone z piknikiem - picie piwa wina i tańce tańce.

W Fordonie mieście, po obowiązkowym wiecu i pochodzie pierwszomajowym, od popołudnia zaczynały się te zabawy. Przez  wiele lat miejscem ich były rozstawione „dechy” - taki poligonowy parkiet do tańca, lokalizacyjnie było to pomiędzy Wisłą a ” Glinianką ” …u podnóża skarpy w ciągu szeregu topól ciągnących brzegiem się  do Cegielni i dalej do górek „Wyszogrodu”…dziś to miejsce całkowicie zdziczałe porośnięte samosiejkami…także inne awaryjne miejsce  na ówczesnej polanie lasu, u zbiegu ulicy Wyszogrodzkiej i Fordońskiej. Tak się działo w całym mieście i okolicach, ludzie majówkami się bawili , i młodzi i starzy bez żadnej różnicy.

Ech łezka się kręci  w oku, trza zanucić za Gąsowskim, „gdzie się podziały tamte prywatki…” tu raczej tamte majówki.  Myślę sobie , że zatraciliśmy się  w byle jakości, braku szczerej radości ludycznej zabawy, naturalnej jak sama buchająca życiem przyroda. Pogubiliśmy się zupełnie, pouciekaliśmy  w cztery ściany i ten wszechobecny wirtualny świat TV i netu. Ot nadzieja, iż przyjdzie kiedyś  czas powrotu, tak po tej pogoni - kto kogo - i nad kim- materialnych zdobyczy - aby tylko mieć nie być , zmęczeni tym powrócimy do siebie samych, do korzeni prostoty, spowolnienia biegu , zgody bliźnich , reguł i prawd banalnych lecz prawdziwych jak my sami.
>>>>>>>>>

Ostatnimi czasy, mój wolny czas - a mam go w nadmiarze,  wypełniły prace działkowe.Tak od ogólnego wiosennego uporządkowania, po nowe tam ci wyzwania i pomysły. Takim dużym wyzwaniem jest pobudowanie solidnej  altany, tak poza istniejącym narzędziowym blaszakiem, tak aby można spędzać tam kilka dni. Zaiste duża to termedyja, zważywszy me skromne środki finansowe, te w zderzeniu z chęciami i projektami sprowadzają do przyziemnego realizmu praktycznego. Tak czy siak, sprawa w toku, mój ci farmerski „dom”powstaje, ma już dach i szkielet ścian, no i no i siedem metrów kwadrat…ale wszak ci jest !

>>>bogdan&ko>>>>>>>

2011ustkabieszczady 186.JPGdolina Charlotty k/Słupska..2011
…K&B…………………..
kiedy diabeł mówi dobranoc - anioł jest na wagarach
>>>>>>
zaczem ustrzelisz bażanta -  wyhoduj pisklę
>>>>>>>>>>
chciałbyś na świecznik - bacz czy knota i parafiny  ci starczy
>>>>>>>>>>>>>
niejedna kobietka myśli o rozwodzie, nie wie jak - bo nie ma z kim
< <<<<<<<<<<<<
koniec bywa jednaki, żebraka czy księcia
>>>>>>>>>>>
ziemia jedynaczka ci jest - to i samotna
>>>B&K………………………………………………………………

Niemoc pomocy…

kwiecień 19th, 2012

Tak wraz z ociepleniem pogody, ożywieniem przyrody, na alejki parków-ulic miasta, wracają stali bywalcy… to takie małe zwyczajowe enklawy, miejsca spotkań gron znajomych, przyjaciół  czy ot tak przypadkowych.

Jedna  grupa to grono ludzi starszych, emerytów spragnionych towarzystwa, ciepełka słoneczka w otwartej przestrzeni, wszak zimowa porą nijak się z czworaków blokowych wyrwać - bo to ci zimno panie - jeszcze pośliznę się i me stare kości połamię - ja tylko panie - tak po gazetę i świeże pieczywo - no a reszta czasu to Tv - bo cóż tu robić ? - dzieci panie już dawno z domu - ja sam/ czy my sami…tako ten wzbierający czas wiosenno letni to nasz czas! Miło patrzeć na te grupki staruszków wygrzewających się  w słoneczku - ot stare kocury i kociaki (?)… wraz sobie gaworzących przyjaźnie , tak sobie o wszystkim  i niczym - ot spełnieni życiowo ludzie .

Inna grupa , to wolni ludzie lecz długo, lub krótkodystansowi bezdomni.Tym potocznie zawsze życie układa się pod górkę, ot taki odłam życia i bycia. W okresie zimy mniej widoczni, teraz wyruszają ku przestrzeni, ta wszak była skrępowana regulaminami schronisk, przymusem oczywistym szukania zamkniętego ogrzanego lokum.

Niedawno podszedł do mnie taki człowiek w potrzebie, z fizjonomią zakapiora, lecz godnie i pogodnie nawiązujący  rozmowę - dzień dobry  panu - a dzień dobry, mówię lecz z małym wewnętrznym spięciem obronnym - co ten chce od mnie …wszak co rusz gdzieś po drodze spotykamy nachalnych żebraków, co stereotypowo utożsamianych z menelstwem i pijaństwem - taki panie rękę wyciąga po pomoc - a potem chleje! - takiemu pomagać?

Człowiek ten, niskiego wzrostu , twarz blizna na bliźnie, ściemniał cera i szaty liche…tylko oczy takie jasne , pogodzone szczere i otwarte, patrzał prosto w oczy i tak po prostu zaczął mini rozmowę - a dzień dobry - ja do pana z prośba - bo widzi pan jak była zima, to ja sobie radę dawałem, pracę miałem przy odgarnianiu śniegu …teraz przeszedłem na złom ,puszki i makulaturę - ale widzi pan - coraz więcej mam konkurencji - wszystko tu wkoło wyczyścili - tak od rana chodzę i nic - tak na głodzie od rana - pan patrzy, ot pusta torba , nic nie wyzbierałem - bardzo proszę - co może niech pan wspomoże - to coś bym do jedzenia w biedronce kupił…prosi uprzejmie i z taką fatalistyczną godnością - ot choć mu nie pierwszyzna taka sytuacja - jednako postawą jakby przeprasza za swą prośbę - ot widzisz mą dolę - dawałem sobie radę, ale jest teraz jak jest…

Pomogłem bo trza i  w ogóle  niezwykły człowiek, ze swymi resztkami godności , tak rzetelnie bez ściemy określający swój los i potrzebę - podziękował życząc mi dobrego dnia - odszedł w dal ulicy, zabudowy otaczającego blokowiska, kierunek do markietu - patrzyłem jak ze spokojem kroczył w swych rozdeptanych przydużych butach, z wielką pustą torbą w napuchłych poczerniałych rękach, tych pleców odzianych w dużą kurtkę zimową , tak nieproporcjonalną do jego małej sylwetki…ogarnął mnie taki wewnętrzny żal , takie niespełnienie i wstyd.

Tak właśnie, wstyd za własną  niemoc niesienia pomocy, taki brak sprawczego, skutecznego do końca, działania dla innego człowieka , mego /naszego bliźniego  w potrzebie.Wstyd za swój odruch obronny odrzucenie…za zdawkowość - miałkość i skromność datku … Bo czym jest ta jednostkowo okazyjna ma jałmużna ? To tylko podziała na kilka godzin ,może dni, lecz w niczym istotnym problemu to nie rozwiąże. Ta grupa ludzi to nasz wspólny wyrzut sumienia, trza go widzieć i szukać rozwiązań. Gdy zatracimy do reszty instynkt wspólnotowy, sami się zatracimy w swym życiowym egoizmie indywidualnych bytów, to będzie koniec naszego człowieczeństwa… a kwiaty naszych grobów staną się chwastami.

< <>>>>>>>>>>>

zdjęcia z aparatu lipiec 323.jpg

Dzień świateczny świętuj…

kwiecień 10th, 2012

A powszechny także, bo świętowania nigdy dość. Bo tak po prawdzie, jacyś współcześnie jesteśmy oziębli emocjonalnie, wynosimy materie nad duchem. Tych prostych radości na luziku, jakoś codziennie przymało. Nie dość tego, popadamy w  jakiś powszechny odwyk cieszenia się byle czym , wraz z zanikiem umiejętności chęci ku zabawie. Najlepiej zasiąść przed telewizorem, jakimś występem estradowym - no - no i co ?- bawcie mnie ja płace …to doprawdy absurdalne, bez własnego szczerego zaangażowania nie ma zabawy! Mam iść do  kościoła? - ee - tam szkoda czasu…do markietu - do markietu - po zakupy mus powędrować - no bo przecież … bo - bo - są święta ?? …

Jakie święto człecze ? Wszak czy  tam czas i miejsce świętowania? Zamyśl się, zatrzymaj się w tym jałowym galopie z małostkowymi celami, jutra możesz  nie ujrzeć, żaden gadżet tego nie zastąpi, twego własnego człowieczeństwa, jedności wiary i życia.

Reminiscencje minionego święta Wielkanocnego są dość dwuznaczne, na stole jadła ci dostatek, w lodówce zapas się schłodził, tyle tylko, że serca i ochoty było barak. Ot takie spełnienia małego fatum, omamu wręcz, zabrakło na stole święconki …Przypadek czy zaniedbanie, jedno i drugie no i mamy  - zabrakło wspólnoty -  wspólnego dzielenia jaja, tego symbolu życia oferowana, uciekła przyjaźń został żal .                                          Bo co jak co, lecz takie dni są i winny być celebrowane z należnym uszanowaniem, nawet oschły laicki  asceta niedowiarek, taki ni tu czyt tam, chyli głowę przed ostatecznością, kruchością naszego życia i tym Odkupieniem PANA. No cóż, jest jak jest, dzień - dni  minęły, żyjemy dalej, nauczeni ostatecznie, iż pękniętego dzbana żaden magik nie odnowi, nawet sprawnie poklejony strawy życia nie przyniesie.

>>>bogdan&ko>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

bowiem rzecze mędrzec głupcowi,

tyś  mądry błądzeniem - ja zrozumieniem

…………………………..

wybaczanie chwalebne - lecz ukorzonym swej winy

……………………………..

niejedna baja - bywa bez morału

tako morał bez trafnej treści

…………………………………………..

idąc po błotnistej drodze ubieraj kalosze

po suchej boso - ślady jednakie  (?)
………………………

są zamki nie do zdobycia

także klucze nie do podrobienia

……………………….
zburzysz czy zgubisz duszę , zatracisz ciało

…………………….

biegniesz czy stoisz, względne - ziemia i tak się kręci

>>>B&k.>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>.

zdjęcia z aparatu lipiec 137.jpg…tama SOLINA.2011,,,,,zapraszam na ławeczkę…

Klawisz & cenzor…

kwiecień 6th, 2012

Czas upływa rzeką bez początku i końca.                                                                                                              Zwyczaje obyczaje sposoby postępowań ludzi zaiste  są przedziwne, ich emocje i mentalność najmniej ulegają zmianą, to wstecznictwo i zapiekłe zacofanie . Nieraz bywa abarot, lecz to chlubne rodzynki w cieście życia ludzi, więcej negatywnego durnowatego egoistycznego czynienia zła , o ironio, zło ze kłamstwem wraz  dobrem nazywając.

>>>>>>>>>>>>>>>>>
Było mi dane, nieprzyjemne co prawda, doświadczenie bycie osobą na widzeniu u aresztanta. Tak tak to nie blaga, miałem jako osoba bliska, prawo  do takich limitowanych godzinnych widzeń, zgody udzielał ci imć pan prokurator z ul.Przyrzecze - siedziba prokuratury w Bydgoszczy.Dany aresztant miał do odsiadki kilka miesięcy, ot durak podpadł pod prawo no i kara , gdyby zachowywał się rozsądnie, może do odsiadki by nie dostał, pewnie solidną grzywnę z pracami społecznymi. A tak czuł się młodością swą naiwnością bezkarny, takie podejście typu  - niech mi  skoczą …

No i  skoczyli, raniutko paru niebieskich panów policjantów wraz po cywilnemu  oficerem, zapukali do mieszkania blokersa niefrasobliwego, zabrali jak swojego do niebieskiej „kibitki” , zawożąc uroczyście (?) do Aresztu Śledczego w Bydgoszczy , pakując do odsiedzenia swej kary. O ironio , uniknął by tego w prosty banalny sposób, miał obowiązek regularnego stawiennictwa w komisariacie w Fordonie, co sobie zupełnie zlekceważył no i skutek musiał nastąpić , smarkateria i już. Liczył się szpan wobec koleżków, zwłaszcza takiego sąsiedzkiego szemranego kryminalnego ” guru ” , pospolitego gnojka,  bez zasad, acz imponującego rozrabiaki blokerskiego.

Co na usprawiedliwienie? Ano to, iż w ówczesnym czasie targały nim duże skrajności emocjonalno życiowe. Jedna taka, że był zafascynowany swą pierwsza miłością , to było    „  zaświergotanie   ” jakich mało, nic poza nimi się nie liczyło. Drugie bardziej nieprzyjemne , to iż rodzice byli w trakcie swego rozstania, pozornie „go to nie ruszało” - mnie to gila!…to pozornie , wewnętrznie był rozdarty i choć był osiemnastoletnim synem swych rodziców, boleśnie to wszystko znosił.                                                                   Suma sumarum działanie ,życie człowieka jest zbiorem, wypadkową indywidualnego doświadczenia, wiedza teoretyczna przyswajalna ma znaczenie i rangę , lecz praktyka to praktyka.

Po uzyskaniu formalnego pozwolenia na widzenie, udałem ci się na to godzinne limitowane widzenie… cóż na filmach to ładniej wygląda , to pewne. W poczekalni na stojaka , ławek brak - wszak to zbędny luksus i nad uszanowanie  ,za ponurymi metalowymi drzwiami , grupa wymęczonych ludzi - często przyjezdnych z daleka, różne fizjonomie , szepty rozmowy o wszystkim i niczym , acz przeważnie o nim - tym bliskim tu osadzonym, to i córka żona w ciąży, czy brat - z wyglądu do natychmiastowego osadzenia (!?)czy syn lub córka . Najpierw przydługie czekanie na swój czas,  przepustka i przejście pokoju rewizji , bramka wykrywacza gwizdała mi co rusz - wszystko wyłożyłem - a ta piszczy i piszczy - spodnie mi zlatują-  bo bez paska z metalową klamrą - przechodzę kolejny raz - a ta znowu jęczy!! No to mundurowy pomyślał pomyślał, popatrzył uważnie , no i wypatrzył metalowe napy w mej kurtce - eureka !- zdjąłem ją no i wreszcie wejście…

Utworzyła się kilku osobowa nas gości, przyszedł mundurowy z pistolecikiem przy boku, poprowadził nas do pomieszczenia widzeń.To taki korytarzyk z krzesłami , poprzedzielane szybami takie mini kabiny - z tyłu widok na większą salę ze stolikami - to inna forma kontaktu widzenia z osadzonym - parapety  drewniane obskurne , otoczenie także przygnębiające - tyle dobrego, że w głębi z przodu tako  w sali z tyłu, normalne okna i światło dzienne….wszędzie obserwujący non stop klawisze - kilku obserwuje stojąc  w określonych punktach inni sobie spacerują - wszystko pod kontrolą…..jakiś podejrzany ruch na sali ogólnej - a już tam „pracownik służby więziennej” …pozornie minimum swobody dla gości/a  i osadzonego - ale to złuda złuda i obłuda…wkoło klatka - wkoło więzienie vel zniewolenie…trzeba uważać na słowa i gesty, to nie tylko pilnowanie lecz także cenzura ,,,a nuż gryps usiłujesz przemycić ! - wara!

W takim otoczeniu, niegodnym zobaczyłem tego mego bliskiego(?)… klawisz dziarsko, spokojnie przyprowadził do boksu, tenże usiadł za szybką - taki jakiś  wyluzowany acz szary nienaturalnie …ja mokre oczy od upokorzenia - dlaczego cię muszę tu widzieć ? - a nie normalnie tam gdzie światło i życie ?? - ee tam - spoko - nie jest źle - koledzy z celi ok - nie martw się, to szybko zleci…- tak? - pytam - ano tak… skoro tak to widzisz, to niech i tak będzie …dalej zdawkowe zdania, co  nowego , jak się mają znajomi - co  aresztant potrzebuje - banalna chaotyczna rozmowa - patrzę  w te oczy i szukam szukam - chcę zrozumieć , ogarnąć myślą i sercem…koniec widzenia kończymy! - głos komendy - powstanie - ręka na szybie na przybij piątkę - słuchawka odłożona - ostatnie spojrzenie - i i  w drogę ku wolności ja - tam bez niej do swej celi!- kiedy będziesz znów? będę będę …nie bylem już,  odstąpiłem widzenia osobie ichniemu bliższej, młodej kobiecie która miała mu niebawem urodzić dziecko (?) ,,,

>>>>>>>>>>>>>>>>.

Swój czas i chwilę ma każdy z nas , lepszą gorszą lecz swą jedynie. Skoro się już stanie, nie cofnie się czasu ani spraw dokonanych, oczywistość to i truizm. Wzdychamy co rusz poprzez zdanie - no gdybym to wcześniej przewidział - no to bym zgoła inaczej postąpił, nic konstruktywnego nie da, bo i po co?

Lecz bywa ci i tak, iż historie minione lubią się dublować , acz w pokrętnych meandrach osobniczych , tako chwil teraźniejszych. Po bez mała dziesięciu latach błazeńska  historia powtórzyła się  w iście groteskowo ironiczny sposób, wręcz ordynarnie śmiejąc się z mego ówczesnego zaangażowania, tego w/w opisanego widzenia więziennego.Tego w tym ponurym miejscu kary osądzenia osadzonych, pośród straży klawiszy i cenzorów.

Wspomniana wyżej kobieta zamieniła własny dom na areszt, swą nad dominację - o zgrozo !- ni mniej ni więcej wobec własnego dziecka…to dziecko miałem w swych ramionach drugi dzień po urodzeniu - takie kruche , bezbronne , oczekującego od świata miłości i szczęścia. Teraz przez fobie, egoizm, ostracyzm obsesyjny jej  rodzica (?) , poprzez obce ascetyczne sądy , zostały przydzielone nowe -” WIDZENIA ” - masz z musu i łaski kilka godzin tego ” widzenia”, i- i - i się ciesz! - że je w ogóle masz! JA i tylko ja opoką dla tego dziecka, innym płacić za miłość …zmieniło się otoczenie i inny mały człowiek , lecz cela taka sama wraz z jedynym klawiszo - cenzorem, obsługą spolegliwą za ścianą także…i kto tu czego się nauczył ?…zgroza.

< <

Wszystkim przyjaciołom,niechętnym także , miłym  gościom bloga

Pogodnych serdecznych Świąt Wielkanocnych–dobrego dyngusa kawalerom i pannom

zdjęcia z aparatu lipiec 233.jpg
>kochajcie aby być kochani , gdy upadniecie zawsze WIARĄ powstaniecie < @@@K&b@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@

zdjęcia z aparatu lipiec 324.jpg..woda życia

Komentarze niefrasobliwe…

marzec 29th, 2012

Tak trudno uciec od bieżących dętych medialnie tematów, wszak z prawa i lewa tuby, głowa już boli od tego. Nic to  nowego i odkrywczego, to nasza zastana codzienność, albo to przetrawiamy osobniczo lubo odrzucamy w kąt. Boże broń, byśmy przeżywali to całym swym  zaangażowaniem myśli i czynu, tu lepszy dystans i chłodna  praktyczno życiowa ocena.

.
Pan ” Profesor Mniemanologi Stosowanej ” - Radio trójka, wygłaszał co rusz wykład , o wyższości Świąt Bożego nad Wielkanocnymi, tako również wywodził co ważniejsze JAJO czy Kura… zabawne to było satyrycznie lekko.                                                             W czasie dzisiejszym także i nieraz, zdało by się pytać non stop, co ważniejsze człowiek- obywatel czy państwo ? Czy ta  raczej wąska grupa , która podtrzymuje wrażenie, iż jesteśmy zbiorem narodowym jednej nacji, ze swym jednorodnym celem, ze solidarną dolą i niedolą , ma rację ?

.

Popadamy ze skrajności w skrajność, od aktywności po mega bierność. W tej huśtawce celów , zmian ideałów i całych ustrojów, zaczynamy się gubić. Państwo staje się wyłącznym strażnikiem innej zaborczej  grupy, która rzesze własnych obywateli postrzega instrumentalnie i wasalnie. Następuje pełzająca zamiana ról, państwo wytraca funkcje służebne, kreuje monopol jednej racji tzw. elit.

.
Masy podlegają nieświadomie manipulacją, ich interesy są wręcz niewolniczo zbywane. A już dawno  powiedziane , że ” uwolnij człowieka a będzie tworzył ” … no tak, lecz człowiek zniewolony gromadzi gniew, żal i złość. Nie mu  w głowie wyższe duchowe dobra, gdy zmuszony jest siłą do podległości, do  rezygnacji z swego człowieczeństwa, prawa do poczucia bezpieczeństwa i godnego życia.
Ta ostatnia fala, napór rządu na wydłużenie wieku emerytalnego „67″ jest taką irracjonalną przemocą nad większością własnych obywateli, tak dla spokoju interesu tych napasionych ” polskich demokratyczno wasalnych europejczyków „. Bo jaka społeczna grupa traci? - jaka potencjalnie zagraża ? - w imię jakiej, a raczej kogo przyszłości jest zagrożenie ubóstwem emerytalnym ? - sytych czy głodnych?

.
W imię czego państwo okrada Fundusz Rezerwy Demograficznej ? - stworzonego celowo i słuszne na takie perturbacje…teraz kierując się doraźną potrzebą trenuje mega złodziejstwo …przypomnę , że już począwszy od rządu Rakowskiego, ZUS był kilkakrotnie  oczyszczany  z kasy… własne państwo okrada własnych obywateli ?! . Następnie obłudnie głosi i straszy, iż starym nic tylko praca od urodzenia do śmierci !!? Nawet dzieciom odbiera wolne lata ich dzieciństwa - tfu!

.

Tak się godzi czynić ? Trudniej sprawiedliwie i solidarnie podzielić ten tort budżetowy ? -  tako dole i niedole? Ano wiele wiele trudniej , wszak syty musi mieć solidny konar pod swym tyłkiem,,, chudego wszak, nawet lichy podmuch zdmuchnie z tego  padołu…tak oto  mamy swe czasy , taką sprawiedliwość i takie własne Państwo RP…orzesz ty !

>>>Bogdan&Ko< <<<<<<

łaska pańska, nie tylko na koniu - mercedesem wolna pędzi

...........

mądrość czyni dobro - wszelako nie powszechnie

>>k&b>>>>>>>>>>

zdjęcia z aparatu lipiec 116.jpg… dokąd ta droga prowadzi, któż to wie ?…a jak wie to i tak milczy.

Niecheć czy lenistwo…

marzec 23rd, 2012

Wiosennie wkoło aż miło, wszelako gnębi jakiś wewnętrzny dysonans, takie nieokreślone rozedrganie. Czort jedyny wie czy to zmęczenie po zimie, czy oczekiwane na nowy start, obojętnie jaki byle rzut do przodu. Najgorszy jest ten wieczorny galop bezładnych myśli, nijak je powstrzymać a męczące jak czort Kusy…

Zaczyna się bezsennością, kończy porannym lenistwem do wszystkiego.W takim stanie ducha i fizyczności ,niechętnie człek ogarnia rzeczywistość, każde mus traktuje jako wroga. Niemożebnie być tak, aby samego siebie zmuszać do aktywności, ta staje się wypadkową konieczności . Zgroza zupełna aby siebie poganiać ! Fakt warunki sprzyjają marazmowi rozbudzenia wiosennego, zwłaszcza osobiste, tak z lewa i prawa niet uśmiechu i przyjaźni, zostaje oschłość trwania. Sprawy sprawki inercyjnie się toczą , ot tak sobie bezwiednie i bez celu.

Inną sprawą jest wewnętrzny bunt , tak przeciwko samemu sobie, jeden chce i może - drugi siedź spokojnie, nie wadź nikomu, wybaczaj i się nie wtrącaj, nie bądź pieniaczem, bądź wyrozumiały. jednym słowem idealny gość . Nic z tego, pomalutku z uporem mus rozstrzygać , trwać i pospolicie ciekawie żyć .

Z dużą przykrością i bezradnością ostatnio obserwuję, życie bycie młodego człowieka po przejściach, jest stresująco napięty do granic możliwości. Od spraw materialno bytowych, samotności, konieczności spełnienia wielu celów na raz, w obcym środowisku zwłaszcza. Podziwiam jego upór i wisielczą determinację,  zarazem się martwię czy wszystko go nie przytłoczy , skutkiem tego  pospolicie odpuści i zrezygnuje - oby nie ! Ta a k k  - na górę trudno wejść - lecz jakże łatwo z niej się stoczyć …

< <>>>>>>>>>>>>>>>.

mówi diabeł do anioła - nie bądź taki święty - choć  na wagary…

………………………

kiedy pomysłu na życie brak - to i szczęście  w nieszczęściu gloria

…………………………

jeden biadoli , że chory i pomocy  - inny do życia ochoczy - razem losem zagubieni

…k&b…………………..

zdjęcia z aparatu lipiec 241.jpg…pilnuję tą lichą budę

Smętek blogowy…

marzec 15th, 2012

Zaczyna tu panować , to widać -nie słychać -ale czuć. Czy to pospolicie znudzenie czy oburzenie, na własne lenistwo li zmęczenie wiosenne. Kto wie niech odpowie…

Co by nie powiedzieć i czynić jakiś marazm na tej stronie, to tyczy mnie samego, aż mdli od tego, bo jakie tu usprawiedliwienie czy wymówka. Ot parę tematów wspominkowych rozgrzebanych i nijak  ruszone. Może to wynika z tego pomniejszenia mózgu, coś tam mi błysnęła info nowalijka wiosenna ; ot ludziom coraz mniejsze mózgi mają - pewnie idzie w mięśnie? Bo tak po prawdzie , od tej dętej mega kultu papko -media - informacji, miałkich i płytkich masowo, to i mózgownice się przegrzewają i woda odparowuje. No i co zostaje ? No no ta bezwolna galareta mięśniowa…

Ostatnio wpadłem  w łapki  takiego fizykoterapeuty, wyżywa się na mym schorzałym grzbiecie vel kręgosłupie…toć to fachman masażysta . Fakt ulga duża, iż chciałoby się poleżeć i poleżeć, on ci niech tam tarmosi te zdrewniałe mięśnie i stuka do kości,,, lepsze to od brania piguł przeciw bólowych - dobre krótko trwa - więc już jutro kończę serię - kiedy następna ? - to czasowo długoterminowa loteria NFZ - cierpliwa jak kostucha - średnio czeka się do ośmiu miesięcy…to nie lipa… A Pan masażysta to zawód deficytowy - nie przyjdzie do pracy i co mu zrobisz? - zwolnisz? - nigdy w życiu,,,tak uprzejma pani kierownik planowania zabiegów ,mnie duraka poinformowała - panie - nie będzie go dwa dni? - chcesz pan przesuniecie zabiegu? - panie tej opcji nie ma ! - deficyt - nikt nie zastąpi… to ci organizacja kochanej służby zdrowia,,, tyle tylko pisnąłem sobie, tak cichutko   pod nosem jakieś -  a niech to jasna … i pogodzony z losem odszedłem - prawie na paluszkach - ot jak życie i ludzie uczą pokory maluczkich - ech - losie ty losie…

dzień jak dzień …

…bogdan&ko……………………

rozsadek istotny - lecz emocje górą

…………..

idziemy do ognia  - wszak  grzeje

tylko przypadkiem…się spopielamy

………………….

dola starości  zaplata młodości

…………………

im bardziej rozmyślamy - tym szybciej głupiejemy

…b&k…………………….

Kopia USTKA wrześ 2011 021.jpg.Ustka 2012,kierunek Rowy…

Odeszła czy nie…

marzec 10th, 2012
kudowa 2012 488.JPG.biała dżungla…
Zima zima i po zimie, jeszcze nieco straszy podmuchami wiatru  zmarzłą ziemią , to odwilżą to mrozikiem. Wszelako kalendarza się nie oszuka, mamy z górki do pełnej wiosny, ciepła i światła słońca. W kościach nieco zmęczenia, wywołanego  czasem zamknięcia dobrowolnego w blokowiskach i domach, wesoło non stop rozświetlonych ekranami TV…z pokaźnymi odciskami na dłoniach - od od pilotów właśnie… wraz z przyrodą przywracamy swą energię do codziennego życia.
Jak sam sobie wywróżyłem, tako codzienność faktami się wypełniła, ten rok to czas dużego osobistego przełomu. Życzyłbym sobie aby to ” bezkrwawo ” się pozytywnie wypełniło, oczywistym, iż los może popsuć wszelkie „planowanie” - oby nie.
Przyszłościowa sprawa jakby się dokonuje , kulawo lecz sukcesywnie, pozytywnie myślę więc mus się dokona (?)…proszę wybaczyć niedomówienia, gdy się spełni  to opowiem.
Jako ” farmer sam  w dolinie ” szykuję się rozpocząć sezon na działeczce, myślami  układam harmonogram prac, tako co tu by nowego a co utrwalić…póki co tam jest szaro i nieprzytulnie…duża sprawa zaopatrzyć się w miejsce noclegowe, albo mini domek lub przyczepa cempingowa,,,pasmatrim kak zdiełamy.
I to tyle na dziś .
…K&B ……………………………………
kudowa 2012 491.JPG..biała pustelnia…
2011ustkabieszczady 225.JPG…a mnie się marzy kurna chata…
..k&b………………………..

Ludzie po drodze…

marzec 4th, 2012

Młodzi czy starzy jednako złaknieni życia, jednako zasadnicza różnica , jedni, ci młodsi, mogą odejść, a starsi pospolicie muszą. Taka kolej rzeczy i nijak wybawienia , każdy odcinek jest od A do B, liczenie na półprostą jednokierunkowo nieskończoną to pospolita utopia,,,cóż, jednako ten i ów ma nadzieję i wiarę , jedynemu,  z takich pełnych czystej wiary, dotychczas się to nawet  udało (?)…

< <<<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, M A R K U S   …

Ot może historyjka nie warta dłuższego słowa oglądu , lecz nieco dziwna losem danego delikwenta. Spotkałem go  w okresie przełomu mego czasu, ot tak na swej drodze, ot tak  w Ciechocinku na w sali tańca  kawiarni ” Bristol „, czasu zmiany  danego roku , więc karnawał na całego. W układzie uzdrowiska to czas intensywnych spotkań towarzyskich, bo cóż tu robić po wszelkich zabiegach ozdrowieńczych, kto żyw i żwawy, popołudniami zażywał cnego zabiegu , pełnego jakże życia i optymizmu, to oczywiście tańce .

Prawda taka, że grono w różnym przedziale wieku , ochoty tako możliwości różniste, od ledwo kroczek za drepto kroczkiem, do wywijasów całkiem całkiem … ot nieraz głównie dla popisu ponad siły. Tak czy siak to przejaw optymizmu życia, nie poddawania się słabościom, uśmiech - radość - optymizm witalny! Jakże często, w codziennej szarzyźnie życia , zapominamy o najprostszych przejawach , sposobach by poczuć  się lekko,  wesoło bez garbu smutasa, bawić się w ramionach tancerza czy tancerki, co rusz świętować nasz kolejny dzień tu i teraz.

Pewnego ci razu, przydzielony  losowo i ręka bileterki, powędrowałem ci do stolika, do zasiadającego tam nieparzystego towarzystwa - lokal Bristol vel ” Stodoła „- potoczna popularna nazwa tegoż… cześć cześć , piwko, piwko, drink malutki , tańce i żegnajcie smutki…dwie panie z Łodzi , chudy wysoki - tak 190 plus - taka tyka - lat (?) tak  po czterdziestce Markus - ten ci ziomek z Bydgoszczy… nieparzysta pani  ” bez przydziału ” parę razy ze mną pokręciła się po parkiecie , tak do czasu jak jej men - sympatia dopłynęła do stolika - dosłownie bo był na niezłym rauszu - zostałem bez przydziału dans partnerki…korzystając  z nad frekwencji pań, szybko lukę wypełniłem.

Tak o rusz zmieniając partnerki do tańca, miałem nieliche przygody parkietowe.
Po kilku wpadkach niedogrania, tzn. braku jednego rytmu z partnerką, jedna z pań zwróciła mą uwagę , tak od tańca po fantazję ubioru. Mała taka sobie , lecz chichrała się swym sopran altem jak nakręcona, jedna z nielicznych prawdziwie karnawałowo się ubrała, min. miała na głowie fantazyjną niebieska perukę - taki czepek z paskami mieniącej się cynk folii…no i tak od tańca do tańca , przy komendzie wodzireja - panie proszą panów! -  miała odwagę i mnie zaprosiła,,,tako dobiła do naszego stolika , zabawa była na fest do trzeciej  w nocy.

Trudno opisać te zdawkowe pseudo bełkoty przy stoliku , rausz był owszem ale bez przesady, więcej kawałów śmiechu z siebie samych, ot żarty , lekka rozmowa i - i - tańce - i tańce …tu zaiste obrazkiem przekomicznym był widok tańczącego Markusa,,,jego partnerka do tańca i przyjaźni była normalną z metra ciętą kobietą , na parkiecie patrzała wysoko - wysoko -  w jego oczy - onże dreptał uważając , aby się ona nie zaplątała ,,, gdzieś  pomiędzy jego (?)…więcej rozmawiali, z lekka podrygując w takt muzyki, niźli falowali czy kręcili kroki taneczne …był taką latarnią na parkiecie…co nie znaczyło wcale, iż pani jego nie była cała hepii , przeciwnie, była cała  w skowronkach, taki ci on duży! - i teraz tylko dla mnie ! - och i ach!…..pytanie , cóż tym kobietom tak imponuje wzrost mężczyzny? - doprawdy trudno to racjonalnie zrozumieć …nawet durak ale duży , i masz - wzięcie jak amant jakiś ? - co to jest?

Tak pod koniec zabawy, na sali nieco się rozluźniło, toż co który  kuracjusz się zmył do swego sanatorium, pozostali  w większości ” tubylcy” i przyjezdni - tako ja…Markus zdążył nam ci zemdleć ze dwa razy, tak nie od trunku lecz osłabienia, okazało się, iż jest poważnie chory onkologicznie oraz facetem po przejściach… ale się szybko regenerował i bawił na fest, tak nieco minorowo  na przekór swym słabościom i losowi ,,,my kompani dziarsko mu dopomagaliśmy…

…jednym z naszych , nieco idiotycznym, tam  wybrykiem, lecz arcy niecodziennym , bacząc na otoczenie , ludzi i miejsce, było mianowicie  zaintonowanie  całą stolikową szóstką pieśni     ” Międzynarodówka ” - tak podczas przerwy od muzyki i tańca,,,,,zrobiła się niezła cisza, a dalej cała sala z nami wtórowała jak  nakręcona,,,,,,,zupełny odlot w poprzek miejsca i tego  czasu zabawy,,,,,to był okres po   ” zmianach 1989r.” i można było więcej sobie pozwolić. W przeszłym czasie , takie prześmiewcze zaintonowanie takiej pieśni komunistów , skończyłoby się bardzo źle… a tak ryczeliśmy dumnie i chrapliwie :                                  ” wyklęty   powstań   ludu ziemi ,  powstańców    których   dręczy   głód,   dziś    nowa   myśl   blaskami   promieniami ,   prowadzi   nas   na   bój i  trud „…no tak - nasz trud zaczynał się od porannego małego kaca , oj nieładnie nieładnie - pewnie i tak-  ale co tam - zabawa swe prawa ma!
tak to było i się przeżyło…

…bogdan&ko………………………………..

086.JPG ot ci grajki uliczne…..

« Wcześniejsze wpisy